Agencja
interaktywna
Steve Jobs. Można być dupkiem, byle z pasją.

Można być dupkiem, byle z pasją. Steve Jobs.  

Znany na całym świecie twórca potęgi Apple był perfekcjonistą w pracy, co siłą rzeczy wpływało na jego życie osobiste. Taka cecha ma swoje dobre i złe strony, swoje „plusy dodatnie i plusy ujemne”.

"Nic na siłę".

Ot, taka historia. Problem w rodzinie pojawił się, kiedy Jobsowie mieli kupić pralkę. Tak, zwyczajną PRALKĘ. Ustalenie priorytetów i kryteriów wyboru urządzenia zajęło Panu Jobsowi 3 lata. Wyobrażacie sobie codziennie przez 3 lata toczyć batalię z własnymi myślami o pralkę? Był twardzielem. Warto wspomnieć, że cena nie grała roli ;) Wybrał MIELE, zachwycając się nie tylko sferą użyteczności urządzenia, ale również jego designem (!).

Współczesny świat uwielbia dobierać się do życia prywatnego osób wybitnych, pokazując jak bardzo są ludzcy, a może i przeciętni poza pracą. My tego nie zrobimy, choć wiemy to i owo. Hehe.

"Nie martw się tym, skąd się biorą pomysły"

Oddajemy cześć Jobsowi jako twórcy fantastycznych produktów, które w większości bazowały na już wymyślonych i funkcjonujących urządzeniach. Błysk jego geniuszu to ich udoskonalenie lub znalezienie nowego zastosowania. 

"Nie bój się zaczynać od początku"

Kolejna godna podziwu cecha charakteru Jobsa - rzadko podkreślana w pobieżnych artykułach o Jobsie - to umiejętność podnoszenia się z porażek małych i tych naprawdę spektakularnych. Doznał ich w życiu sporo, ale odszedł w chwale.

"Znajdź łatwy sposób na zaprezentowanie nowych pomysłów"

Na koniec jeszcze jedna refleksja. Jobs wiedział, że nie wszystkie jego pomysły muszą być strzałem w dziesiątkę. Był stanowczy w pracy nad produktem, miał swoją jego wizję, ale zawsze czekał na opinie użytkowników, dla których przygotowywał produkt.

Po latach od jego śmierci wiemy, że na pokazie pierwszego urządzenia iPhone niestety nie działał on jak należy, a cały pokaz był jednym wielkim przedstawieniem z precyzyjnie określonym scenariuszem. Odstępstwo od scenariusza groziło zwieszeniem się iPhona albo po prostu wyświetleniem komunikatu błędu. Urządzenie nie było gotowe do użycia, więc na pokazie musiał korzystać z kilku iPhonów, obsługujących każdy inną funkcjonalność.
Jobs nie wymiękł. Z gracją i z aptekarską precyzją klikał po urządzeniu, wymieniając je pod stolikiem, kiedy nikt nie patrzył i zakończył prezentację owacją na stojąco.

Po pół roku od prezentacji urządzenie było gotowe do sprzedaży. W jeden weekend 1 mln iPhonów znalazło swój nowy dom.

Panie JOBS, dziękujemy za inspirujące życie.

PS
A wiecie, dlaczego Pan Bill Gates nie lubił Pana Jobsa? Bo Jobs nie był informatykiem, a „zrobił” najlepszy system operacyjny na komputery osobiste i konkurował tym samym z wybitnym programistą Gatesem. To tak na marginesie.

Autor: Marcin

--
Korzystałem z książek:
Leandler Kahney „Być jak Steve Jobs”, tytuł oryginalny „Inside Steve’s  Brain”
Karen Blumenthal “Steve Jobs, człowiek, który myślał inaczej”, tytuł oryginalny “The Man Who Thought Different”
Strona www: http://technologie.gazeta.pl/internet/1,113841,16687335,Sprawdzilismy__jakie_wyniki_osiagal_Apple_podczas.html